Świadectwo z rekolekcji Asi i Pawła Letko
„Teraz widzę, że taka była idea ks. Franciszka Blachnickiego, abyśmy jako świeccy wierzący […] uformowani w ruchu oazowym, podejmowali działalność społeczną czy polityczną. To była prorocza wizja Ojca Franciszka i siła Ruchu Światło-Życie: wykonywać dobrze i uczciwie swoją pracę, ze świadomością nieużytecznego sługi, bo o owocach decyduje zawsze Bóg. Ta świadomość pozwala zachować dystans do siebie i do świata, nie zezwala przesadnie chlubić się własnymi dokonaniami.” – ten cytat pochodzi z książki „Tajemnica życia i śmierci Ks. Franciszka Blachnickiego” autorstwa Czesława Ryszki. Dostaliśmy ją w prezencie, jako animatorzy, od członków „naszego” żółtego kręgu i oczywiście zaczęliśmy czytać (prawie ją sobie wyrywając:) od razu po powrocie z rekolekcji Oazy Nowego Życia II stopnia dla rodzin w Rybakach.
Do Rybak, ukrytego wśród lasów i jezior diecezjalnego ośrodka rekolekcyjnego Caritas archidiecezji warmińskiej, przyjechaliśmy 18 lipca – łącznie 19 małżeństw, licząc uczestników, animatorów, moderatorów i diakonię muzyczną. Towarzyszyło nam ponad… trzydzieścioro dzieci w wieku od niespełna 3 miesięcy do 11 lat i sześcioro dzielnych młodych ludzi z diakonii wychowawczej. Opiekę duszpasterską sprawowali ksiądz Andrzej Stankiewicz i kleryk Piotr Michalski. Tematem przewodnim naszych rekolekcji był Exodus – ten biblijny, ale także pojmowany w wymiarze osobistym, jako wyjście z naszych zniewoleń. Naszej egipskiej niewoli często gołym okiem nie widać, ale to nie znaczy, że jej nie ma…
Rekolekcje biegły w rytmie tajemnic różańcowych. Zaczynaliśmy Jutrznią, zaś kulminacyjnym punktem każdego dnia była Eucharystia. Staraliśmy się dbać o piękno liturgii – czytania, psalmy, służba ołtarza, śpiew – a w tle… „usta dzieci i niemowląt” – dosłownie i czasem dosyć głośno
– oddające chwałę Panu. Tu Zuzia woła z płaczem do mamy, która właśnie śpiewa psalm, tuż obok Tytus stawia swoje pierwsze kroki, a mała Lilianka, nie mogąc jeszcze wyjść z wózka, głośnym okrzykiem objawia swoje z tego faktu niezadowolenie. A oprócz nich jest jeszcze Faustynka (chociaż ona najczęściej śpi), Alicja, Estera, Hania, Franio ze swoim kocykiem, Anielka (kochany łobuziak z twarzą cherubinka), Leoś, a czasem nawet Jas, Ignaś, Wandzia i Hania, którzy zatęsknili do rodziców, chociaż powinni być teraz z diakonią.
Ale właśnie wtedy najbardziej wzrastała w nas w nas radość i widzieliśmy piękno w tych najmniejszych, którym pozwalamy przyjść do Jezusa, zgodnie z jego życzeniem. Spontanicznie w sercu budziło się dziękczynienie i uwielbienie za cud Życia i za tych wszystkich cudownych Rodziców, którzy pragną całym sercem uczestniczyć w Eucharystii, a jednocześnie „ogarniają” trójkę maluchów, z których każde chciałoby właśnie czegoś innego. Mało tego, łagodnie i cierpliwie uczą swoje dzieci szacunku i miłości do rzeczy świętych. Dobrze w tym miejscu dodać, że w naszej rekolekcyjnej kaplicy obok ołtarza wisiał obraz Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, która przecież objawiła się dzieciom i przez ich usta przekazywała swoje przesłanie. A w jednej z konferencji ksiądz Andrzej mówił nam, że dzieci są najlepszymi teologami, bo mają czyste serca i wrażliwość na Pana Boga.
W ciągu kolejnych dni naszych rekolekcji rozważaliśmy Słowo Boże na kręgach biblijnych i Celebracji Słowa, formowaliśmy się w szkole liturgiczno-rodzinnej i szkole śpiewu i oczywiście przeżywaliśmy momenty niezwykłe i wzruszające, takie jak codzienny Namiot Spotkania przed Najświętszym Sakramentem, Droga Krzyżowa w Gietrzwałdzie, nocne wyjście czyli nasz Exodus i Msza Święta rezurekcyjna o północy w Orzechowie, celebracja Sakramentu Pojednania, Dzień Wspólnoty, czy odnowienie przyrzeczeń małżeńskich. Doświadczyliśmy jako wspólnota „cudów pogodowych” – zarówno podczas Drogi Krzyżowej, jak też Exodusu czy Dnia Wspólnoty nie padało, mimo że większość dostępnych prognoz twierdziła inaczej. Ujawniały się talenty uczestników – do śpiewu, gry na instrumentach, ale także do…prowadzenia pogodnych wieczorów
Były też plagi, a jakże – wirus żołądkowy wśród dzieci znacząco wpłynął na częstotliwość korzystania z pralni![]()
A co z naszym exodusem? Kiedy odpowiedzieliśmy pozytywnie na propozycję Moniki i Bogdana, by być parą animatorską, wydawało nam się, że jesteśmy gotowi na tę posługę. Ale pierwsze dni rekolekcji pokazały, że nie do końca. Pojawił się lęk, że nie podołamy, a ilość przekazywanych treści i „zacieśnienie” punktów programu zaczęło nas przytłaczać fizycznie i psychicznie. Ale pomoc przyszła – doświadczyliśmy jej najpierw w Namiocie Spotkania , a potem w szczerym dialogu małżeńskim. I… wszystko stało się może nie łatwe, ale możliwe i co najważniejsze RADOSNE!
Wszystko ma swój czas, nasz pobyt w Rybakach też miał swój kres. 3 sierpnia przyszedł czas wyjazdu. Ale wierzymy, że to, co tu przeżyliśmy, będzie owocowało w naszym życiu małżeńskim, rodzinnym, parafialnym, wspólnotowym, zawodowym… Tak, jak tego pragnął Ojciec Blachnicki Jedna z prawd, którą zabraliśmy ze sobą jest taka, że w zarówno w wierze, jak też w życiu najważniejsze jest osobiste spotkanie i relacja – z Bogiem i drugim człowiekiem. To był prawdziwy czas łaski, oddechu (mimo wielu zajęć
), czas spędzony z pięknymi ludźmi, w pięknych „okolicznościach przyrody”, za który z serca DZIĘKUJEMY. Chwała Panu!
P.S. Przy okazji rekolekcji byliśmy (może wstyd się przyznać, ale jednak) po raz pierwszy w Orzechowie. Kto nie był – niech pojedzie. Idealne miejsce do refleksji nad historią – ludzi, miejsc, wspólnot, narodów… A jednocześnie pełne nadziei – mimo że ludzie stąd odeszli, Pan Bóg pozostał!
Asia i Paweł Letko, DK Olsztyn