ŚWIADECTWA

Dzięki łasce Pana w dniach 25-29 kwietnia 2018 roku uczestniczyliśmy w ORAR I stopnia w Pieniężnie. Na rekolekcje wybraliśmy się mimo pewnych wątpliwości z naszymi małymi dziećmi (7, 5, 3 i 2 lata). Jak się szybko okazało nasze obawy były bezpodstawne. Małżeństwa odpowiedzialne za przygotowanie rekolekcji zadbały o każdy szczegół. Doskonała organizacja, warunki mieszkaniowe, a przede wszystkim diakonia wychowawcza dawały poczucie bezpieczeństwa i pozwalały na głębokie przeżywanie rekolekcji. Dzieci bardzo chętnie spędzały czas z diakonią, która z wielkim zaangażowaniem im służyła.

W szczególny sposób doświadczyliśmy obecności Jezusa i Jego łask podczas małżeńskiej adoracji przed Najświętszym Sakramentem. Rekolekcje, które wspólnie przeżyliśmy zbliżyły nas do Boga, dodały sił duchowych i fizycznych na kolejne etapy pracy formacyjnej DK.

Bogu niech będą dzięki!

Justyna i Bartek

 

Dowiedziawszy się od znajomych z DK na początku 2018 roku, że planowane jest zorganizowanie rekolekcji ORAR1 w naszej Diecezji bardzo się ucieszyliśmy. Chcieliśmy wziąć udział w rekolekcjach, jednak ze wg. na obawy związane z wiekiem naszych  dzieci  10 lat, 3 lata i najmłodsza niecały rok, chcieliśmy wziąć udział w rekolekcjach trwających od 3-5 dni, z zapewnieniem opieki nad dziećmi. Zaraz po ukazaniu się informacji o ORAR 1 w Pieniężnie w dniach 25-29.IV.2018r wypełniliśmy kartę zgłoszeniową, przekazaliśmy ją do pary animatorskiej i rejonowej oraz uiściliśmy zaliczkę.

Na około tydzień przed rekolekcjami zaczęło między nami zgrzytać. Pojawił się rozdźwięk w stosunku do wcześniejszych ustaleń i nie było między nami zgody jeśli chodzi o udział w rekolekcjach naszej najstarszej 10 letniej córki. Mi bardzo zależało, żeby pojechała – w myśl zasady „jak wszyscy to wszyscy”. Żona chciała odstępstwa i pozostawienia córki u dziadków. Po kilku dniach i kilku ostrych wymianach zdań, doszliśmy do wniosku, że zadzwonimy do naszych starszych znajomych z DK, którzy byli naszą Parą Pilotującą. Zapytałem Danusi matki 4 dzieci, jak jeździli na rekolekcje? Oni jeździli wspólnie. Ich opinia, jako mediatorów w naszym sporze była decydująca! 😉 Na 3 dni przed rekolekcjami zgodziliśmy się z żoną, że jedziemy w komplecie!

Sam przejazd przebiegał bardzo spokojnie. Przed wyjazdem poleciał SMS do naszych przyjaciół z kręgu, którzy również jechali na rekolekcje i w drogę. Fajnym akcentem w trakcie dojazdu, był fakt, że tuż przed Pieniężnem, Kasia i Mariusz z dzieciakami nas dogonili i pod Seminarium Księży Werbistów dojechaliśmy wspólnie.

Na miejscu mile powitali nas organizatorzy, którzy wsparli nas podczas rozładunku aut i podczas przenoszenia bagaży do pokoi. Rekolekcje rozpoczęły się Eucharystią, następnie kolacją i pogodnym wieczorkiem stanowiącym zawiązanie wspólnoty. Po Apelu Jasnogórskim uczestnicy rozeszli się do pokoi, niektórzy do kaplicy, a ja udałem się na spotkanie odpowiedzialnych. Był to mój debiut w podwójnej roli: uczestnika i animatora pracy kręgu rekolekcji DK jednocześnie (żona-Ania wzięła na siebie usypianie dzieciaków). Było to nasze pierwsze takie zaangażowanie w DK. Zaproszenie do tej posługi otrzymaliśmy w niedzielę, na 3 dni przed rekolekcjami ORAR1. Po krótkiej rozmowie i trwającym mniej niż 5 min namyśle, zdecydowaliśmy się przyjąć powierzane nam zobowiązanie, z ufnością przyjmując to „wyzwanie” i godząc się na nie bardziej z radością i nadzieją, niż lękiem.

Zasady pracy kręgu w trakcie rekolekcji były te same, które obowiązują w trakcie comiesięcznych spotkań kręgu, natomiast nieco inne były metody pracy ze Słowem Bożym, co dla mnie było nowym, lecz bardzo ciekawym i owocnym doświadczeniem.

Dni rekolekcyjne, których przebieg zaplanowany był od 7:30 do 21:00, zleciały dosłownie w mgnieniu oka, doprowadziły nas niedzieli i zakończenia.

W trakcie rekolekcji nowym doświadczeniem było dla nas pełnienie posługi Pary Animatorskiej. Posługa ta spadła można by powiedzieć, na nas jak grom z jasnego nieba, jednak była błogosławionym, radosnym i bardzo owocnym czasem, który był czasem wzajemnego ubogacania się w kręgu zawiązanym na potrzeby przeprowadzenia rekolekcji. Krótko mówiąc, nie taki wilk straszny, jak go piszą.

Posługa diakoni opiekuńczej była w naszej ocenie, służbą na najwyższym poziomie. Osoby z diakoni opiekuńczej zdobyły zaufanie żony, już po pierwszym kontakcie. Powierzenie opieki nad wszystkimi naszymi pociechami, było strzałem w 10. Dzięki temu, że „zastępczy opiekunowie”, brali na swe ramiona nasz rodzicielski, słodki krzyż, możliwe było nasze uczestnictwo we wszystkich częściach ORAR1, wspólne spędzenie czasu tylko we 2, małżeńska Adoracja P. Jezusa, czy Dialog Małżeński. Najstarsza córka, po uprzedniej konfiskacie smartfona, również ciekawie, sympatycznie i aktywnie spędzała czas. Jej łzy tęsknoty za Wiktorią poznaną na ORAR1, w ostatnim dniu rekolekcji , były dowodem jak dobry był to czas dla dzieci.

Kolejnym i szczególnie istotnym elementem rekolekcji, który poruszył nasze serca, były świadectwa. Dzielenie się doświadczeniem rekolekcji, życia, doświadczeniami Bożych interwencji było dla nas pięknym prezentem otrzymanym w czasie rekolekcji. Było to również czas wypoczynku i oderwaniu od pracy i codziennych obowiązków, można powiedzieć, że ORAR był, szczególnie dla mnie jednym z najlepszych urlopów, gdzie dane mi było duchowe nabranie sił i fizyczne odpoczniecie.

Daniel

 

 

Droga Wspólnoto !

 Do Diakonii Modlitwy napływają prośby , które polecamy Bogu w modlitwie różańcowej.

Tym razem chcieliśmy przedstawić Wam  podziękowania jakie do nas dotarły.

Bogu niech będą dzięki.

Genia i Lucek Jędrychowscy

 

Kochani,
bardzo dziękujemy wszystkim za modlitwę w naszej intencji. Nasza
córeczka Hania urodziła się szczęśliwie 8 marca. Pozdrawiamy.
Alina i Michał oraz Julia, Aleksandra i Hania

Szczęść Boże!
My też i cała nasza rodzina chcemy podziękować za modlitwę w intencji
Marcina. Był ciężko chory na sepsę, dwa razy przeszedł śmierć kliniczną.
A teraz jest na oddziale rehabilitacji, jego stan jest dobry, ale jeszcze
długa droga przed nim do pełnego zdrowia. Módlmy się dalej w jego
intencji.
Pozdrowienia
Zosia & Janek Florysiak

Bóg Wam zapłać za modlitwę za Szymusia – synka mojego brata, który
urodził się przedwcześnie i był w bardzo ciężkim stanie, a dziś
cudownie się rozwija, na chwałę Bogu i naszą radość.
Asia i Paweł Letko

 

 

Świadectwo Halinki i Janusza Chowaniec

Pozdrowienia z Warmii”

Dla Domowego Kościoła archidiecezji warmińskiej jednym ze szczególnych miejsc na Warmii jest Głotowo. Tu możemy uczestniczyć w różnych rekolekcjach. Co roku w niedzielę palmową członkowie naszej wspólnoty biorą udział w Drodze Krzyżowej, gdyż w Głotowie, obok kościoła Najświętszego Zbawiciela, znajduje się Kalwaria Warmińska, zwana Warmińską Jerozolimą.

Głotowo jest małą wsią leżącą około czterech kilometrów na zachód od Dobrego Miasta. Miejscowość ta wzmiankowana jest już w 1290r., a dokument lokacyjny wsi wystawiono 12 marca 1313 roku. W XIII wieku, gdy chrześcijaństwo obejmowało Prusy, w Głotowie zbudowano drewniany kościół pod wezwaniem św. Andrzeja.

W 1300 roku na wieś napadli pogańscy jeszcze Litwini. Legenda głosi, że przed tym napadem mieszkańcy wynieśli z kościoła i w pewnej odległości od niego zakopali puszkę z Najświętszym Sakramentem, aby nie uległ profanacji. Prawdopodobnie osoby, które wiedziały o tym, nie przeżyły najazdu litewskiego. Wieś została zniszczona a kościół spalony. Upłynęło wiele lat, gdy podczas wiosennej orki rolnik przypadkowo odnalazł ukryty w ziemi kielich z nienaruszoną hostią. Według podania wydarzenie to było niezwykłe. Z hostii biło światło, natomiast woły ciągnące pług uklękły.

Kielich z hostią przeniesiono w uroczystej procesji do kościoła w Dobrym Mieście, jednak hostia w niewytłumaczalny sposób znalazła się znów w miejscu, gdzie była ukryta. Przyjęto to wydarzenie jako znak od Boga. W połowie XIV wieku zbudowano na tym miejscu kościół z kamienia i cegły ku czci Bożego Ciała. Głotowo stało się miejscem pielgrzymkowym przez następne stulecia, mimo burzliwych dziejów.

Średniowieczna świątynia nie mogła pomieścić przybywających coraz liczniej pielgrzymów, więc w 1722 roku rozpoczęto budowę nowego kościoła. W 1726 roku barokowa świątynia została konsekrowana i istnieje po dzień dzisiejszy. Znaczenie Głotowa jako miejsca pielgrzymkowego osłabło w XIX wieku, w czasie tzw. ”Kulturkampfu” na Warmii. W drugiej połowie XIX wieku niedaleko kościoła zbudowano Kalwarię Warmińską. Zamożny mieszkaniec Głotowa Johannes Merten odbył pielgrzymkę do Ziemi

Świętej i po powrocie postanowił wybudować Drogę Krzyżową wzorowaną na jerozolimskiej. Małe kamyki, które wziął z Drogi Krzyżowej w Jerozolimie zostały umieszczone jako relikwie w kaplicach-stacjach. W czasie „Kulturkampfu” parafia nie mogła nabywać ziemi, więc sam Merten kupił 7 ha gruntów i podarował je kościołowi, jako teren pod budowę Drogi Krzyżowej. Ludność warmińska chętnie zgłaszała się do pracy, jak również składała hojne ofiary pieniężne. Budowa Kalwarii Warmińskiej trwała 16 lat. Wąwóz pod Kalwarię kopano ręcznie. Przez cały okres budowy w pracach wzięło udział ok. 70 tys. ludzi. Starano się wiernie odwzorować długość i nachylenie Drogi Krzyżowej z Jerozolimy.

Może ktoś po zapoznaniu się z tymi informacjami zapragnie pojechać do Głotowa, aby pomodlić się w tym miejscu i zobaczyć, jak w rzeczywistości wygląda teraz świątynia Najświętszego Zbawiciela i Warmińska Jerozolima. Serdecznie zapraszamy.

Jeżeli chodzi o nas, to małżeństwem jesteśmy od 32 lat, natomiast we wspólnocie Domowego Kościoła od 19 lat. Mamy dwóch dorosłych synów. Na razie wszyscy razem mieszkamy w Olsztynie. Należymy do jednego z kręgów rejonu Chrystusa Odkupiciela Człowieka w Olsztynie. Z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że wspólnota Domowego Kościoła wniosła w nasze życie wiele cennych wartości. Myślimy, że nasze małżeństwo i rodzina zyskałyby jeszcze więcej, gdybyśmy znaleźli się w tej wspólnocie wcześniej. Staramy się podejmować posługi na miarę naszych możliwości i zdolności. Teraz na prośbę pary diecezjalnej spróbujemy swoich sił w diakonii społecznej.

W wolnych chwilach mąż lubi grać na gitarze lub akordeonie. Ja natomiast chętnie maluję,najczęściej pejzaże. Młodszy syn Paweł ma również zdolności plastyczne, a starszy Dominik próbuje swoich sił w pisaniu opowiadań dla dzieci. Napisał też kilka wierszyków. Zgodził się, abyśmy jeden z nich tutaj zamieścili. Mamy nadzieję, że komuś się spodoba.

Dziękujemy Bogu za wszystko, co z Jego woli

otrzymujemy każdego dnia.

Serdecznie pozdrawiamy.

Halina i Janusz Chowaniec.

Dominik Chowaniec

Kartka”

Na biurku Bartka, leżała kartka,

Mała i biała – wyrwana z notesu.

Płakała, chlipiąc: „Czym nic nie warta?

Nie mam rysunków, esów, floresów…”

Płakanie usłyszały w pudełku kredki.

Przyszły, spytały: „Dlaczego płaczesz?”

Kartka wytarła spływające łezki,

Ach, marzy mi się chociaż szlaczek”

Spójrzcie na inne kartki drogie panie.

Każda z nich ma swój obrazek piękny.

Jest konik, domek, górka, są sanie,

A ja nie mam nawet kropki lub kreski”.

To rzeczywiście nieciekawa sprawa,

Ale nie płacz kartko, my ci pomożemy.

Niech więc rozpocznie się nasza zabawa.

Pozwól, że skrzypka ci narysujemy!”

Czarna pierwsza zaczęła swe pląsy.

Narysowała kontury, włosy, wąsy.

Po niej zaczęła tańczyć kredka czerwona.

Niech skrzypka twarz będzie zarumieniona!”

Na to zielona: „Teraz czas na mnie!”

Bo kto narysuje mu oczy ładniej?”

Jak to kto? Ja!” – zaśmiała się niebieska

Ale mi wystarczy ze wzruszenia łezka”

Brązowa na to: „Moje ruchy będą szybkie

Musi mieć skrzypce, skoro ma być skrzypkiem!”

A jakże!” – reszta kredek zaczęła też taniec

To my z kolei narysujemy mu ubranie!”

Jak długo to trwało? A kto to wie?

Może pół godziny, a może dwie.

Ale najważniejsze w tym wszystkim było, że

Kartka w końcu szeroko uśmiechnęła się.

Bardzo wam dziękuję, moje drogie”

Powiedziała kartka, gdy kredki skończyły.

Skrzypek zaczął grać skoczną melodię

Ale kredki tańczyć nie miały już siły.

 

 

ORAR II STOPNIA U KSIĘŻY SALETYNÓW W MRĄGOWIE

 

W dniach 30.04.14 – 04.05.14 w Mrągowie miał miejsce ORAR 2 stopnia. Parą prowadzącą byli Halina i Stanisław Dytnerscy z Kościoła Domowego w Mrągowie. Opiekę duszpasterską sprawował ks. dr Józef Kopciński.
Muzycznie posługiwali Monika i Krzysztof przy współudziale uczestników.
ORAR ten posiadał diakonię do dzieci, gdzie wychowawcze i pedagogiczne umiejętności
doskonalili i rozwijali: Ola i Gabrysia z młodzieżą z Parafii M.B. Saletyńskiej przy wsparciu osób dorosłych ze wspólnoty Domowego Kościoła: Danusi, Kazika, Marysi oraz Izy.
Panie ze Szkoły Nowej Ewangelizacji św. Filipa zapewniały posiłki dla wszystkich uczestników
ORARU, czyli 13 par uczestniczących, dzieci i wszystkich posługujących. Uczestnicy pochodzili z
różnych stron Polski:
1 para z Piaseczna (diecezja warszawska)
2 pary z Warszawy (diecezja warszawska)
1 para z Bydgoszczy (diecezja bydgoska)
1 para z Woli Branickiej (diecezja łódzka)
1 para z Rumii (diecezja gdańska)
1 para ze Świdnika (diecezja lubelska)
1 para z Krakowa (diecezja krakowska)
1 para z Augustowa (diecezja ełcka)
2 pary z Olsztyna (diecezja warmińska)
2 pary z Mrągowa (diecezja warmińska)
Do tego grona należy doliczyć 13-cioro dzieci w wieku od 8 miesięcy do 16 lat,a tym najstarszym
wypada podziękować za udział w pracy diakonii wychowawczej.
Na zakończenie, w Godzinie Świadectw uczestnicy podzielili się własnym doświadczeniem z przeżycia Oazy. Było to świadectwo wielkiego zaangażowania i owocnego przeżywania
spotkania z Panem Bogiem i drugim człowiekiem.
Para prowadząca pragnie również tą drogą serdecznie podziękować dla całej diakonii i wspólnoty
Domowego Kościoła (m.in. za ciasto na Agapę).
Słowa wdzięczności należą się również ks. Józefowi za wielkie
oddanie siebie i swojego czasu dla wszystkich uczestników Oazy. Można było z ks. Józefem porozmawiać indywidualnie, można było wspólnie przy stole. W każdej chwili służył Sakramentem Pokuty. Miał czas dla dzieci i dla
diakonii. Do tego płomienne kazania jako dopełnienie posługi kapłańskiej dla nas, w tym szczególnym czasie.
Mrągowo ugościło wszystkich, a zwłaszcza przyjezdnych ładną pogodą, co pozwoliło im docenić piękno jakim Stwórca obdarzył ziemię mrągowską: miasto i okolice bardzo się podobały.
Wszyscy zauważyli i odczuli ogromną gościnność gospodarzy: księży Saletynów oraz brata Eugeniusza, którym również należą się gorące podziękowania i ogromne „Bóg Zapłać”.
Za wszelkie dobro,spotkanych ludzi, każdą obecność i posługę: Chwała Panu!

Opracowali M. i G. Zdanuk na podstawie informacji od H. i S. Dytnerskich

Bóg wszystko zaplanował…

 

Jesteśmy małżeństwem od prawie 9 lat, z DK związani od co najmniej 6 lat, ale zobowiązanie dotyczące rekolekcji wypełniliśmy dopiero po raz pierwszy…no może drugi. Gdy pojechaliśmy 5 lat temu na OR I (niepełny – tylko 5 dni!) byliśmy mocno uprzedzeni do tej formy spędzania czasu z Bogiem i rodziną. Ale nie o to chodzi, abyśmy teraz zastanawiali się nad przyczyną naszego zniechęcenia. Stało się tak, że przez długi czas nawet nie szukaliśmy możliwości wyjazdu na jakiekolwiek rekolekcje. Za każdym razem bez problemu mogliśmy znaleźć 100 powodów, dla których odkładaliśmy uczestnictwo w oazie na kolejne wakacje. Jednak Bóg przyszedł do nas z niespodziewaną propozycją, której nie tylko nie mogliśmy odrzucić, ale także od samego początku głęboko czuliśmy, że ORAR I w Brennej jest miejscem i czasem przygotowanym właśnie dla nas.
A wszystko rozpoczęło się od niepozornego maila od naszej pary animatorskiej z przypomnieniem o terminie i miejscu spotkania kręgu, gdzie pod głównym tematem było dołączone zaproszenie na rekolekcje organizowane przez diecezję kielecką. Właściwie nie byłoby to nic nowego, podobne wiadomości z załącznikami przychodziły do nas regularnie, a my nawet nie zatrzymywaliśmy się dłużej nad ich treścią. Ale tym razem szybkie rzucenie okiem na termin i miejsce poruszyło nasze serca. Okazało się, że Brenna to miejscowość położona w Beskidzie Śląskim – 65 km od Tychów, do których udawaliśmy się cała rodziną na warsztaty muzyczne naszych dwóch najstarszych córek. Co więcej, rekolekcje zaczynały się w momencie zakończenia warsztatów, a do tego odbywały się w okolicznościach przyrody, co do których mamy ogromną słabość – w górach! Tych wszystkich argumentów było aż nadto (poza wyżej wymienionymi także otrzymana pomoc finansowa oraz ulga z wypełnienia zobowiązania….) aby podjąć szybką decyzję, na niewiele ponad tydzień przed rozpoczęciem rekolekcji: JEDZIEMY! To niesamowite, jak bardzo przez cały czas trwania ORAR-u byliśmy napełnieni pokojem, radością i poczuciem pewności, że zgodnie z Bożym planem ten czas mogliśmy spędzić tylko w tym miejscu. Każdy aspekt tych rekolekcji, ten przyziemny (zakwaterowanie, wyżywienie, organizacja) jak i ten duchowy (tematyka konferencji, modlitwy czy dzielenia Słowem Bożym) były dla nas prawdziwym doświadczeniem wspólnoty Domowego Kościoła. Małżeńska adoracja zorganizowana została w taki sposób, jakiego jeszcze nigdy nie przeżyliśmy. Przytulenie się do siebie przed Najświętszym Sakramentem pomogło nam zrozumieć prawdziwą Bożą obecność w naszym związku. W dniu wyjazdu cała nasza 5-osobowa rodzina żałowała, że te 6 dni tak szybko minęło. Mieliśmy ogromny niedosyt, relacje jakie nawiązaliśmy z innymi dopiero zaczęły rozkwitać, dopiero odzyskaliśmy zagubioną w codzienności równowagę duchową, zaczęliśmy także odczuwać odpoczynek fizyczny…a tu trzeba wracać!
Tak musi być – napełnieni odwagą i mocą powróciliśmy z przekonaniem, że tym razem nie będziemy już tak długo czekać z wyjazdem na kolejne rekolekcje – wierzymy, że ta „szybka Boża akcja” miała przekonać nas o sile Jego działania w naszym życiu.

Aneta i Jan Jastrzębscy

Świadectwo Bogumiły i Kazimierza Rydlów

– I Pary Diecezjalnej Archidiecezji Warmińskiej (1977-1989)

Jesienią 1974 roku, obecny biskup pomocniczy elbląski, a wówczas młody kapłan, Ksiądz Józef Wysocki zaproponował nam przystąpienie do Ruchu Światło-Życie. Stało się to za sprawą naszych synów, którzy zostali ministrantami. Ksiądz Józef Wysocki stworzył najpierw Oazę dla ministrantów, a następnie zapraszał ich rodziców na spotkania, które dały podstawy do tworzenia kręgów Domowego Kościoła. Pierwsze spotkanie, w którym uczestniczyliśmy, odbyło się w domu p. Gałęziowskich, którzy mieszkali na Kolonii Mazurskiej w Olsztynie. Natomiast pierwsze spotkanie naszego kręgu odbyło się w domu p. Bartusików. Do naszego kręgu należeli także p. Poshmanowie, Rulkowie i Marysia Dudkowa. Był to krąg między parafialny, a spotkania odbywały się co miesiąc. Okazało się, że Ruch jest czymś, czego nam brakowało, bez czego nie mogliśmy czuć się kompletni, spełnieni.
Tak więc na początku w naszej diecezji były dwa kręgi. Dopiero potem zaczęły powstawać kolejne kręgi w Olsztynie, a po roku 1982 w Piszu i w Mrągowie. Księża, którzy byli od początku związani Domowym Kościołem w naszej diecezji to, obok wspomnianego już księdza J. Wysockiego, ksiądz W. Świdziński, ksiądz K. Sawostianik, ksiądz A. Pluta i ksiądz K. Żuchowski.
Latem roku 1975 wyjechaliśmy na nasze pierwsze rekolekcje do Krościenka. To było niesamowite przeżycie. My modliliśmy się od młodości, od pierwszych chwil naszej znajomości, pierwszych chwil naszego małżeństwa, w domu czytaliśmy Biblię Wujka i książki religijne. Jednak jak pojechaliśmy na pierwsze rekolekcje to okazało się, że jesteśmy półanalfabetami, jeśli chodzi o Pismo św. Przeżycia były tak ogromne, że „którejś nocy – jak wspomina p. Bogumiła – zasnęłam na chwilę, a gdy nagle się obudziłam, to w rękach trzymałam Biblię i tuliłam ją, jak najukochańsze dziecko”.
Na tych rekolekcjach spotkaliśmy wielu ludzi, którzy podobnie jak my chcieli pełniej uczestniczyć w życiu Kościoła. Między innym poznaliśmy tam Siostrę Jadwigę Skudro,

Bp. Wysoscki i S. Jadwiga Skudro;

Msza św. i spotkanie DK w parafii Chrystusa Odkupiciela Człowieka w Olsztynie

S. Jadwiga Skudro w domu p. Rydlów

której założyciel Wspólnoty, Ksiądz Franciszek Blachnicki, powierzył małżeńsko-rodzinną gałąź Ruchu, a nasza przyjaźń i współpraca trwała aż do Jej śmierci w 2009 roku. Mimo, że regularnie uczestniczyliśmy we Mszach świętych, parafialnych rekolekcjach i czytaliśmy religijne wydawnictwa, dopiero w Krościenku naprawdę zgłębiliśmy Pismo Święte, co bardzo wzbogaciło nas i naszą rodzinę. Te pierwsze rekolekcje poza tym, że umocniły nas w wierze, to jednocześnie uwolniły nas od strachu, w jakim wówczas żyliśmy. Ojciec Blachnicki ogromną wagę przykładał bowiem do kształtowania postaw asertywnych wobec totalitarnego ustroju ówczesnej Polski. Uczył, że nie wolno dać się zastraszyć, że prawdy należy bronić i że to ona w końcu zwycięży. W Krościenku czuliśmy się wolni. Spotykaliśmy się z ludźmi myślącymi tak samo jak my – wierzącymi i pragnącymi wolności od obcej nam ideologii komunistycznej. Mamy jednak świadomość, że wśród nas bywali tacy, którzy uczestniczyli w rekolekcjach z powodów zgoła innych. Na jednym z turnusów, w czasie dawania świadectwa o przeżyciach rekolekcyjnych uczestnik, który zabrał głos powiedział, że bardzo przeżył te rekolekcje, choć trafił na nie z polecenia służbowego SB.
Jednym z naszych najwspanialszych wspomnień, które zachowaliśmy przez te wszystkie lata, jest pierwszy Dzień Wspólnoty, w którym wtedy uczestniczyliśmy. Pamiętamy jak rankiem wędrowaliśmy przez górę Błyszcz, nazywaną przez nas Górą Tabor i wiszącym mostem nad Dunajcem, aby uczestniczyć w uroczystej Mszy Świętej w Tylmanowej. Przy akompaniamencie wielu gitar, śpiewaliśmy pieśni oazowe, z których najpopularniejszą była wtedy „Rewolucja”, traktowana przez wielu z nas jako swego rodzaju protest song przeciwko komunistycznemu reżimowi. Do Krościenka wróciliśmy późną nocą.
W następnych latach jeździliśmy na kolejne rekolekcje letnie do Dursztyna, Krośnicy i ponownie kilkakrotnie do Krościenka, do domu rekolekcyjnego przy ul. Jagiellońskiej. Poznawaliśmy przy tych okazjach wielu ludzi nie tylko z Polski, ale również z Czechosłowacji, Holandii, Niemiec czy Włoch. Zapoznawaliśmy się z innymi Ruchami, jak Focolare, Comunione Le Liberazione, Odnowa w Duchu Świętym. Poznaliśmy wówczas kardynała Karola Wojtyłę, który wywarł na nas ogromne wrażenie. Był wyjątkowo skromny i otwarty. Doskonale pamiętamy jego znoszoną sutannę, bez żadnych oznak kardynalskich.
W 1976 roku, pod pretekstem wyjazdu turystycznego, wraz z czterema innymi małżeństwami i Siostrą Jadwigą pojechaliśmy do Rzymu, na Kongres Ekip Notre Dame. Aby uzyskać paszporty musieliśmy przedstawić zaproszenia, które przesłali nam Włosi. Wspólnie z małżeństwami z całego świata, m.in. z Francji, Belgii, Szwajcarii, Brazylii, Mauritiusa, Portugalii, Indii, Niemiec i Hiszpanii uczestniczyliśmy we Mszach Świętych w Rzymie i w Asyżu. Przy okazji tego wyjazdu udało nam się zwiedzić Wiedeń i Wenecję, co w tamtych czasach było samo w sobie niesamowitym przeżyciem.

Bazylika św. Piotra; od lewej p. Bratnijscy, p. Rydlowie, p. Rosłanowie,

druga od prawej S. Jadwiga Skudro

Później zaangażowaliśmy się w wielkie dzieło Księdza Blachnickiego, jakim była Krucjata Wyzwolenia Człowieka. Była to niejako kontynuacja wcześniejszej Krucjaty Wstrzemięźliwości, złożonej przez niego już w 1957 roku, za co spotkał się z prześladowaniem ze strony Służby Bezpieczeństwa. KWC walczyła o przywrócenie godności ludzkiej osobom uzależnionym od alkoholu, nikotyny i szybko wkraczających w polską rzeczywistość narkotyków. Nie była to walka beznadziejna! Znamy kilka osób, które wyrwały się ze szponów nałogu i powróciły do życia rodzinnego.
Ruch Oazowy prowadził również własne wydawnictwo, publikując niedostępne wówczas nigdzie indziej pozycje, dedykowane rodzinom i młodzieży. Osobiście przewoziliśmy do Olsztyna „Kościół Domowy”, który odbieraliśmy od księdza Leona Kantorskiego. Kiedy widzieliśmy się po raz ostatni, w stanie wojennym, opowiadał jak przyszli po niego w nocy i internowali w kapciach i piżamie.
Nasza Wspólnota wspierała również rodaków pozostających za wschodnią granicą. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych przemycaliśmy na Wschód m.in. Pismo Święte, różańce, modlitewniki, etc., a później wydawane w Carlsbergu specjalne wydawnictwa dla Polonii.
Działalność Księdza Blachnickiego, Siostry Jadwigi i całego Ruchu Światło-Życie, miała znaczący wpływ na przemiany ustrojowe, jakie nastąpiły w latach osiemdziesiątych.

Kalendarium przygotowane przez Bogumiłę i Kazimierza Rydlów – I Parę Diecezjalną Archidiecezji Warmińskiej (1977-1989)
1974 – Ks. J. Wysocki organizuje Oazy młodzieżowe.
1975 – rekolekcje rodzin w Krościenku, wraz z młodzieżą i klerykami.
1976 – rekolekcje rodzin w Dursztynie, również z młodzieżą.
1976 – Kongres Ekip Notre Dame w Rzymie; wyjazd pięciu rodzin z Polski, pobyt w Rzymie i Asyżu.
1977 – rekolekcje rodzin w Krościenku.
1979 – rekolekcje rodzin w Krościenku.
1980 – rekolekcje rodzin w Przerośli.
1981 – rekolekcje rodzin w Tykocinie, z ks. Wiśniewskim (diecezja łomżyńska).
1982 – rekolekcje rodzin w Piszu z ks. Wiśniewskim (pierwsze rekolekcje DK w diecezji Warmińskiej) i Warszawie, z ks. Żuchowskim (diecezja warmińska).
1983 – rekolekcje dla dzieci w Klewkach i Trękusku.
1984 – rekolekcje rodzin w św. Lipce, z ks. Wiśniowieckim (diecezja warmińska).
1985 – rekolekcje dla dzieci w Sząbruku.
1986 – rekolekcje rodzin w Gietrzwałdzie, ks. Wiśniowieckim (diecezja warmińska).

OAZA I stopnia w Olsztynie

Od 28.czerwca do 14 lipca 2013 r., po raz pierwszy w olsztyńskim seminarium odbywały się rekolekcje Domowego Kościoła – Oaza I stopnia. Prowadzone przez Bożenkę i Wojtka Szczurków oraz ks. Bogdana Czerebę z Mrągowa.
W rekolekcjach wzięło udział 18 małżeństw: 6 z naszej diecezji pozostałe to diecezja : warszawska, toruńska, gdańska, elbląska, białostocka, drohiczyńska, siedlecka , krakowska.
Było 24 (dwadzieścia czworo) dzieci najmłodsze miało 4 miesiące. Diakonia do dzieci to dwunastu wspaniałych młodych ludzi, którzy po raz kolejny poświęcili część swoich wakacji, aby nasze rekolekcje mogły się odbyć. Jesteśmy bardzo wdzięczni.
Już dziś zapraszamy na Oazę II stopnia, która również odbędzie się w seminarium na początku przyszłych wakacji.

 

O rekolekcjach w Głotowie słów kilka…

W dniach; 05-21 sierpnia 2011roku w Głotowie kolo Olsztyna odbywały się rekolekcje Oaza II stopnia. Wzięło w nich udział 16 małżeństw, grupujących się w trzech kręgach.
Rodziny reprezentowały następujące archidiecezje; białostocką, gdańską, katowicką, pelplińską, przemyską, warmińską i warszawską, a także diecezje: bielsko – żywiecką, drohiczyńską, koszalińsko – kołobrzeską, łomżyńską, rzeszowską i sandomierską.
W rekolekcjach uczestniczyło 24 dzieci (w tym dwie pary bliźniąt!), nad którymi pieczę pełniła radosna 12-osobowa diakonia. Rekolekcjom przewodniczył niezastąpiony ksiądz Wojsław Czupryński oraz równie wspaniała para moderatorska, czyli Bożena i Wojciech Szczurek.
Trzeba podkreślić, ze przyjechały tu małżeństwa bardzo świadome swojego obowiązku o dobro i rozwój Rzeczypospolitej, przejęte o przyrost naturalny oraz pragnące, by świadków wyznawania Chrystusa było jak najwięcej.
Tematem wiodącym tegorocznej Oazy był Exodus, czyli wyjście z niewoli, z grzechu. Nieprzypadkowo zatem często odwiedzanym miejscem była Kalwaria Głotowska – Warmińska.
Rekolekcje miały na celu pomoc w odnalezieniu, zrozumieniu i pogłębieniu swojego powołania wobec Boga, Kościoła i bliźniego. Był to czas refleksji, rozważań, zmagań z samym sobą, kontemplacji, poszukiwania sensu wiary i własnego istnienia. Nie brakowało gorących dyskusji na temat wiary i egzystencji, łez duchowego zmagania, chorób, fizycznego zmęczenia, radości, wzajemnej pomocy i życzliwości. Wymiana poglądów, pozwoliła na poznanie zdania drugiej strony, spojrzenie na dany problem z innej perspektywy, otwarciu się na drugiego człowieka, zaakceptowaniu go jako osoby. A wszystko po to, by się wewnętrznie ubogacić i umocnić w wierze.
Czujemy, ze wyjeżdżamy z tych rekolekcji bardziej silni duchowo, wyciszeni, a ziarno, które zostało zasiane w naszych duszach i sercach, będzie nieustannie wzrastać i przynosić obfity plon.
Za wszystkie łaski, których doświadczyliśmy – Chwała Panu!


Opracowanie tekstu; Ania Chojnowska – diakonia
Głotowo, dn. 21 sierpnia 2011r.

Świadectwo z rekolekcji

W dniach 5-7.11.2010 r. w ośrodku przy naszej parafii odbyły się rekolekcje ewangelizacyjne dla małżeństw, które prowadził ks. Karol Tomczak MS.
W rekolekcjach uczestniczyły pary małżeńskie z różnych miast (Sztum, Mrągowo, Olsztyn, Szczytno, Piecki, Ostróda). My uczestniczyliśmy w nich jako para odpowiedzialna za prowadzenie kręgu. Był to dla nas czas błogosławiony, czas intensywnej formacji duchowej i prowadzenia przez Ducha Świętego.
Na ten czas zostawiliśmy inne sprawy i przede wszystkim skupiliśmy się na słuchaniu Pana podczas konferencji i na dzieleniu w kręgu. Doświadczyliśmy niezwykłego działania Pana Boga także poprzez świadectwo życia ludzi jakich nam Pan Jezus postawił w czasie tej posługi. Dziękujemy za nich i za ich doświadczenie, którym się dzielili ubogacając nas i siebie nawzajem.
Na nowo odkrywaliśmy, że Pan Bóg stworzył nas z miłości i powołał nas do niej. Mogliśmy jej również doświadczyć w szczególny sposób w czasie wspólnej Eucharystii, dzielenia się Słowem Bożym, a także podczas modlitwy wstawienniczej. Bogu niech będą dzięki za ten czas łaski!

Danuta i Kazimierz Meler

Wspomnienie o Grzesiu Wagnerze


Drogi Grzegorzu, słowa jednej z wielu oazowych pieśni brzmią: „Kościół to nie tylko dom z kamieni i złota, Kościół żywy i prawdziwy to jest serc wspólnota”. Oto wspólnota serc, wspólnota Domowego Kościoła (gałąź rodzinna Ruchu Światło-Życie) zgromadziła się licznie 28 grudnia Roku Pańskiego 2009 w świątyni parafialnej p.w. Matki Bożej Różańcowej w Pieckach, aby wyrazić dobremu Bogu przeogromną wdzięczność za 63 lata Twojego ziemskiego życia i modlić się polecając Mu Twoją duszę oraz potrzebującą w tych bolesnych dniach szczególnego duchowego wsparcia Rodzinę.

Przybyło wielu moderatorów, wiele par animatorskich. Przybyły małżeństwa, młodzież i dzieci. Jak na rekolekcje. Ktoś ze wspólnoty nazwał nawet owe 7 dni (od dnia śmierci do dnia pogrzebu) wyjątkowymi rekolekcjami, które nam zorganizowałeś. Mądrość, prostota i głębia Słowa Bożego, jakie dało się słyszeć podczas Eucharystii w kościele i na cmentarzu wydają się tylko potwierdzać to określenie.

Podczas Liturgii Słowa przeżywanej w rytmie ludzkich łez osuszanych chrześcijańską nadzieją wspólnego spotkania po ziemskiej wędrówce, mogliśmy sobie lepiej uświadomić sens ludzkiego życia opartego na fundamentach spotkań z Chrystusem w sakramentach, na modlitwie, w słuchaniu i rozważaniu Jego Słowa, w zgłębianiu Tajemnicy Jego Kościoła.

Ostatnią (bez mała trzecią) część Twego bogatego życia dzieliłeś pomiędzy trzy obszary pracy/służby/pasji. Były nimi praca geodety i dyrektora Mazurskiego Parku Krajobrazowego, posługa nadzwyczajnego szafarza Komunii Świętej w parafii oraz szczególnie Ci bliskie zaangażowanie wraz z żoną Krystyną i szóstką dzieci, którymi Bóg Was obdarzył, we wspólnotę Domowego Kościoła.

Wielokrotnie dane mi było już opowiadać, w jak to szczególny sposób zetknąłeś się z dopiero co raczkującym pierwszym kręgiem małżeństw Domowego Kościoła przy najstarszej mrągowskiej parafii p.w. Św. Wojciecha. Teraz dociera to do mnie ze zwielokrotnionym odczuciem Bożego prowadzenia.

Było to jesienią Roku Pańskiego 1989. Niedzielnym popołudniem wracałem autobusem z rozpoczęcia kulturalnego roku pracy w pieckowskim domu kultury. W połowie drogi, być może w tym samym miejscu, w którym 22 grudnia Roku Pańskiego 2009 powołał Cię do wieczności Pan, podszedłeś do mnie i zapytałeś, co czytam. Po krótkiej rozmowie tak mocno zafascynowałeś się Domowym Kościołem , iż prosto z przystanku autobusowego udałeś się do naszego mieszkania po dodatkowe oazowe materiały. Wkrótce z całą rodziną uczestniczyłeś już w spotkaniu opłatkowym, a w kolejne dwie zimy (1990 i 1991) udaliście się z Krystyną i z dziećmi na piętnastodniowe rekolekcje I i II stopnia. Ileż ich potem jeszcze było? A ileż radości było w Twoim ojcowskim sercu z rekolekcji oazowych I stopnia przeżywanych przez Wasze najmłodsze dziecko podczas ostatniego lata?

Cóż w tym wszystkim nadzwyczajnego? To, co sprawiło, że podszedłeś wtedy do mnie i przemówiłeś do nieznajomego pasażera. Jak się później okazało, inspiracją dla Twojego zainteresowania się moją osobą był uczyniony przeze mnie prosty znak krzyża na początku podróży. Jeden prosty znak potraktowałeś jak ewangeliczną perłę i poszedłeś za nim drogą szans, jakie praca nad duchowością małżeńską daje małżeństwom a przez
nie całym rodzinom.

Drogi Grzegorzu, ludzkie słowa nie wyrażą i nie ogarną do końca wszelkiego dobra, jakie piszący ten nieudolny tekst oraz cała wspólnota Domowego Kościoła Tobie zawdzięcza.

Myśląc o Twoim życiu nie sposób ominąć Twej szczególnej troski o świat jakże umiłowanej przez ciebie przyrody. Udostępniając i ukazując innym jej piękno czyniłeś to jak człowiek podający głodnemu bochen chleba – trzymając go z wdzięcznością i podziwem w dłoniach.

To dla jej ochrony upatrzyłeś sobie nową pomoc w formie modlitwy za wstawiennictwem Matki Bożej Królowej Jezior. Z wielką radością i nadzieją w sercu uczestniczyłeś w uroczystej intronizacji kopii jej obrazu w parafii p.w. Św. Rafała Kalinowskiego w Mrągowie. Podkreślałeś w tym dniu potrzebę modlitwy jako wsparcia nieskutecznych działań ludzkich. Dla upamiętnienia tego wydarzenia zrobiliście sobie razem z Krystyną pamiątkowe zdjęcie z Biskupem Blinem przed obliczem Patronki Krainy Jezior i jej mieszkańców.

Ilekroć przyjdzie mi osobiście, w małżeństwie, w rodzinie, w kręgu, rejonie mrągowskim czy też szerszej wspólnocie Domowego Kościoła przed wspomnianym obrazem stanąć i uklęknąć, trudno mi będzie nie wspomnieć o Tobie.

Do zobaczenia w niebie
przed obliczem Najwyższego
Wiele Ci zawdzięczający, wiele podróżujący
Grzegorz Joachim Jarmużewski


Dodaj komentarz